01-231 ul. Płocka 9/11B Warszawa (Wola)

Top

Google pozywa SerpApi: Walka o przyszłość dostępu do danych w sieci

SeoFly / AI  / Google pozywa SerpApi: Walka o przyszłość dostępu do danych w sieci

Google pozywa SerpApi: Walka o przyszłość dostępu do danych w sieci

19 grudnia 2024 roku Google złożyło pozew przeciwko SerpApi, firmie z Austin, oskarżając ją o masowe obchodzenie zabezpieczeń i nielegalne scrapowanie wyników wyszukiwania. To sprawa, która może zdefiniować przyszłość dostępu do danych w erze sztucznej inteligencji.

Co to jest SerpApi i czym się zajmuje?

SerpApi to firma założona w 2017 roku, która oferuje dostęp do wyników wyszukiwania Google poprzez własne API. Brzmi banalnie? Problem w tym, że Google nigdy nie udostępniło publicznego API do swoich wyników wyszukiwania. SerpApi stworzyło więc swoje własne „tylne wejście” do wyszukiwarki, które umożliwia programistom i firmom automatyczne pobieranie danych SERP bez bezpośredniej interakcji z Google.

Narzędzie to jest szeroko wykorzystywane przez:

  • Firmy SEO do monitorowania pozycji
  • Agencje analityczne do badania konkurencji
  • Zespoły marketingowe do śledzenia trendów
  • Firmy AI do trenowania modeli językowych

Zarzuty Google: Nie tylko scraping, ale DMCA

Google nie ogranicza się do standardowych zarzutów naruszenia regulaminu. Pozew opiera się na sekcji 1201 amerykańskiej ustawy DMCA (Digital Millennium Copyright Act), która zakazuje omijania zabezpieczeń technologicznych chroniących treści objęte prawem autorskim.

Konkretne zarzuty to:

1. Obchodzenie systemu SearchGuard W styczniu 2024 Google wdrożyło SearchGuard – zaawansowany system zabezpieczeń mający blokować automatyczne pobieranie wyników. Według pozwu, SerpApi szybko znalazło sposób na ominięcie tych zabezpieczeń.

2. Masowa skala operacji Google szacuje, że SerpApi wysyła setki milionów sztucznych zapytań dziennie. Co więcej, ich liczba wzrosła o zawrotne 25 000% w ciągu dwóch lat. To nie jest monitoring kilku słów kluczowych – to przemysłowa ekstrakcja danych.

3. Zaawansowane techniki maskowania SerpApi stosuje szereg technik obchodzenia zabezpieczeń:

  • Fałszowanie danych o urządzeniach (zapytania wyglądają jakby pochodziły z prawdziwych telefonów i komputerów)
  • Podszywanie się pod autoryzowane źródła
  • Automatyczne omijanie testów CAPTCHA
  • Rozproszone sieci proxy ukrywające prawdziwe źródło zapytań
  • Rotację tysięcy adresów IP

4. Odsprzedaż licencjonowanych treści Google twierdzi, że SerpApi nie tylko pobiera wyniki, ale także kopiuje i odsprzedaje treści licencjonowane przez Google od innych podmiotów – zdjęcia z paneli wiedzy, dane z Google Maps, informacje z Google Shopping, dane w czasie rzeczywistym.

Koszt naruszenia: Potencjalnie miliardowe odszkodowania

Zgodnie z DMCA, każde naruszenie zabezpieczeń technologicznych może skutkować karą od 200 do 2500 dolarów. Jeśli Google udowodni miliardy naruszeń, potencjalne odszkodowania mogą przekroczyć całkowitą wartość SerpApi, której roczne przychody szacowane są na zaledwie kilka milionów dolarów.

Google ma świadomość, że SerpApi nie będzie w stanie zapłacić takich odszkodowań. Dlatego głównym celem jest nakaz sądowy (injunction) zatrzymujący działalność firmy i zniszczenia jej technologii obchodzenia zabezpieczeń.

Perspektywa SerpApi: Obrona wolnego internetu

SerpApi od lat argumentuje, że „publiczne dane wyszukiwania powinny być dostępne”. Firma twierdzi, że jej działalność jest chroniona przez Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA i że pozwy takie jak ten od Google i wcześniejszy od Reddita (który również pozwał SerpApi w październiku 2024) zagrażają „wolnemu i otwartemu internetowi”.

CEO SerpApi, Julien Khaleghy, w swoich oświadczeniach podkreśla, że technologia firmy pomaga tworzyć rozwiązania chronione prawem USA – od narzędzi monitorujących ceny, przez dostawców informacji turystycznych, po modele AI.

Implikacje dla branży SEO

Dla specjalistów SEO i marketingu cyfrowego ten pozew to potencjalnie katastrofalne wieści:

Co może się zmienić?

Dostęp do danych SERP stanie się droższy lub niemożliwy. Jeśli Google wygra, wiele narzędzi SEO może stracić dostęp do wiarygodnych danych pozycjonowania. Większe firmy SEO zazwyczaj mają własne systemy zbierania danych, ale mniejsze narzędzia, wewnętrzne dashboardy i niestandardowe rozwiązania często polegają na zewnętrznych API takich jak SerpApi.

Fragmentacja rynku narzędzi Firmy będą zmuszone do:

  • Budowania własnych, kosztownych systemów scrapowania
  • Zawierania oficjalnych partnerstw z Google (jeśli w ogóle dostępnych)
  • Ograniczenia funkcjonalności swoich produktów

Mniejsza przejrzystość SERP: W erze, gdy Google AI Overviews już redukuje liczbę kliknięć w wyniki organiczne, dodatkowo utrudniony dostęp do danych SERP oznacza jeszcze mniejszą przejrzystość tego, jak działa wyszukiwarka i jak marki pojawiają się w wynikach.

Głód danych w erze AI

Ta sprawa wykracza daleko poza konflikt Google vs. SerpApi. To symptom znacznie większego problemu – walki o dane w erze sztucznej inteligencji.

Dlaczego to się dzieje teraz?

Modele AI potrzebują ogromnych zbiorów danych do treningu. Setki firm, startupów i zespołów badawczych szukają sposobów na pozyskanie tych danych – często właśnie z wyszukiwarek. Według dyskusji na platformie X, nawet OpenAI miało używać SerpApi do zbierania wyników Google dla celów treningowych.

Reddit pozwał SerpApi wraz z Perplexity i innymi firmami za podobne praktyki. Wzorzec jest jasny: duże platformy technologiczne zaczynają bronić swoich danych jako cennego zasobu.

Dwa oblicza tej historii

Z jednej strony: Trudno dziwić się Google, że chce zatrzymać masowe obchodzenie zabezpieczeń. Setki milionów fałszywych zapytań mogą destabilizować wyszukiwarkę i wpływać na jej wydajność. Ponadto Google płaci za licencje do treści, które wyświetla (obrazy, dane partnerów), a SerpApi odsprzedaje je bez ponoszenia tych kosztów.

Z drugiej strony: Fakt, że Google stworzył SearchGuard – system blokujący dostęp do publicznie widocznych danych – pokazuje, że firma chce kontrolować nie tylko sposób wyszukiwania, ale też dostęp do samych wyników. To rodzi pytania o monopol informacyjny i zamykanie ekosystemu.

Co dalej?

Sprawa ta może mieć daleko idące konsekwencje:

Jeśli wygra Google:

  • SerpApi prawdopodobnie zostanie zmuszone do zamknięcia działalności
  • Inne firmy scrapingowe będą miały precedens prawny do walki
  • Dostęp do danych SERP stanie się bardziej kontrolowany i skoncentrowany w rękach Google
  • Branża SEO będzie musiała znaleźć nowe sposoby na monitoring i analizę

Jeśli wygra SerpApi:

  • Google będzie musiało wdrożyć jeszcze bardziej restrykcyjne zabezpieczenia
  • Może to przyspieszyć fragmentację sieci – więcej walled gardens, mniej otwartego dostępu
  • Inne firmy mogą naśladować model biznesowy SerpApi

Fundamentalne pytanie: Czyj to internet?

Ta sprawa stawia pytanie, które będzie definiować przyszłość cyfrowego świata: Czy dane publicznie widoczne w przeglądarce mogą być legalnie i masowo pobierane oraz sprzedawane jako produkt, jeśli jednocześnie omija się zabezpieczenia dostawcy platformy?

W świecie, gdzie dane są nowym złotem, a AI potrzebuje coraz więcej paliwa do działania, odpowiedź na to pytanie będzie miała znaczenie nie tylko dla SerpApi czy Google, ale dla wszystkich, którzy budują technologie na dostępie do informacji.

Google argumentuje, że chroni prawa twórców treści i inwestycje w infrastrukturę. SerpApi twierdzi, że broni wolnego dostępu do informacji. Obie strony mają swoje racje – i obie mają swoje ukryte interesy biznesowe.

Podsumowanie

Pozew Google przeciwko SerpApi to znacznie więcej niż spór dwóch firm technologicznych. To starcie o fundamenty współczesnego internetu: kto ma prawo do danych, gdzie kończy się legalny dostęp, a zaczyna cyfrowe piractwo, i czy wielkie platformy mogą zamykać dostęp do publicznie widocznych informacji.

Dla branży SEO i marketingu cyfrowego wynik tej sprawy może oznaczać koniec epoki łatwego dostępu do danych SERP. Dla szerszego świata technologicznego – precedens definiujący granicę między otwartością internetu a prawami własności danych.

Jedna rzecz jest pewna: debata o przyszłości otwartego internetu dopiero się rozpoczyna. Jej wynik ukształtuje zasady gry na lata.

Share
Brak komentarzy

Skomentuj